Treningi Klubu Trufla

Trudno uwierzyć, ale zbliżamy się do końca kursu tropowego. Oczywiście wierzę, że nie rozstaniemy się z naszymi „uczniami”, już od dawna deklarują chęć stania się członkami klubu. Te trzy miesiące to był okres naprawdę intensywnej pracy z psami. Fakt, że spotykamy się zaledwie raz w tygodniu, może to niewiele, ale wszyscy ćwiczą regularnie, ponadto każdy pracuje indywidualnie. Wtorkowe zajęcia dają więc możliwość spotkania się, omówienia i kontroli wyników samodzielnej pracy, rozwiązywania problemów i co najprzyjemniejsze: tropienia obcych osób. Zwykle trenujemy około trzech godzin i wracamy do domu późnym wieczorem.

Praca z różnymi psami to ogromne doświadczenie w tropieniu, z którego korzystam zarówno ja jak i wszyscy przewodnicy w klubie.

Poza osobami, które rozpoczęły kurs w Trufli, stałymi jej członkami są: Ania z Ebony, Agnieszka z Blanką i oczywiście Gosia, ale już niestety nie z babcią Misią, wkrótce szkolenie rozpocznie Bromba:)

Cudowne weekendy w Borach Tucholskich.

Nic odkrywczego, ale jestem zakochana w wiejskim życiu. Tak bardzo żałuję, że moje marzenie mieszkania na wsi nie może stać się rzeczywistością. Na szczęście czasem są wolne weekendy i wtedy nic nie jest w stanie mnie zatrzymać w mieście. Dni spędzamy na leśnych wędrówkach, treningach tropienia z Didi, ćwiczeniu aportowania z wody z Lobem i czytaniu książek. Jest cudownie.

 

Nabór do Klubu Ratownictwa Sportowego Trufla.

Ratownictwo to „gra” zespołowa. Aby dobrze wyszkolić psa poszukiwawczego potrzebni są nie tylko pozoranci, ale też inni przewodnicy, którzy ułożą nam ćwiczenie, ocenią naszą pracę, zauważą błędy i zasugerują rozwiązania. Dlatego też zorganizowałyśmy nabór do grupy. Ponieważ jednak rozumiemy potrzebę zapoznania się z filozofią grupy i metodami szkolenia psów, na początek zaprosiłyśmy chętnych na darmowe kursy:

Trzymiesięczny kurs tropienia i sześciomiesięczny kurs „Wstęp do poszukiwania górnym wiatrem”

Uzbierała nam się prężna ekipa i teraz mamy ręce pełne roboty:). Odbyły się już cztery treningi. Przewodnicy poznają tajniki tropienia i ratownictwa z psami. Ale trening to tylko okazja do uzyskania wskazówek jak pracować z psem, gro pracy to codzienne ćwiczenia w domu, to znaczy w terenie:).

Specjalne szelki dla Loba.

Lobo niestety spacery odbywa na smyczy. Jest bardzo grzecznym i całkiem karnym psem, wraca na wołanie, trzyma się blisko człowieka, ale…. jak wielokrotnie wspominałam, Lobo jest myśliwym. Kiedy wyczuje lub zobaczy dzikie zwierzątko traci kontakt z rzeczywistością, jest tylko Lobo i gonione zwierzątko. Dla bezpieczeństwa więc nie spuszczam go ze smyczy. Ponieważ poprzednie szelki niemiłosiernie rwały mu futerko (boczki Loba stały się łyse) szukałam modelu szelek, które oszczędzą mu futra. Podpatrzone i zmodyfikowane szelki, które są dla psa bezpieczne, wygodne i nie rwące sierści, w modnym kolorze.

img_4983img_4982img_4981

Po seminarium…

Ostatnie trzy tygodnie były bardzo intensywne. Tak bardzo, że o blogu tylko myślałam, bo nie było czasu na pisanie. Teraz postaram się uzupełnić wpisy.

W ostatni weekend marca odbyło się zorganizowane przez nas, czyli członków Trufli, seminarium pod tytułem ”Ratownictwo sportowe”. Te dwa dni pozwoliły nam zaledwie otrzeć się o pracę ratowniczą z psami, ale uczestnicy mieli okazję dowiedzieć się jak działa system ratowniczy w naszym kraju, poznać różnicę pomiędzy pracą górnym wiatrem a tropieniem oraz zrozumieć inną stronę motywacji u ludzi i psów. Podczas zajęć praktycznych przewodnicy z psami przećwiczyli podstawy szkolenia psów ratowniczych, czyli zabawę, współpracę oraz reakcję psów na zapach człowieka. Drugiego dnia skupiliśmy się na podstawach pracy tropowej.

Podczas seminarium zebraliśmy masę ręczników papierowych, które trafiły do Fundacji SOS Bokserom.

Zorganizowanie i przeprowadzenie seminarium było dla mnie ciekawym doświadczeniem.

Treningi Trufli, czyli próba odpowiedzi na pytanie, o co w tym wszystkim chodzi?

Kolejny miesiąc treningów Trufli za nami. W sumie to zaledwie trzy treningi, ponieważ odpadł nam długi weekend 9 – 11.11 z powodu operacji Loba.

W sprawozdaniu postaram się w kilku słowach streścić na czym polega nasza praca z psami.

Większość seniorów w Trufli to psy, które mają za sobą służbę w Grupie Poszukiwawczo Ratowniczej w Gdańsku, praca węchowa nie jest im obca. Zostały wyszkolone do poszukiwań ludzi na gruzach i w terenie otwartym. Pracują górnym wiatrem. To znaczy, że szukają zapachu człowieka na wskazanym terenie. Nie wiedzą, kogo mają odszukać, nie wąchają wcześniej żadnych ubrań ani rzeczy zaginionych osób. Po prostu wyciągają nos i zbierają z powietrza informację czy gdzieś jest człowiek. Pies ma doskonały węch, ale przecież nie wybiórczy. Czuje wszystkie zapachy, które go otaczają. Czuje zapachy ludzi, którzy biorą udział w akcji ratowniczej, oraz przypadkowych spacerowiczów czy gapiów. Dlatego w tym miejscu muszę zrobić dygresję. Pies, który szuka ludzi musi nie tylko zlokalizować (odnaleźć) człowieka, ale także poinformować o tym przewodnika. Jak to robi? Najczęściej szczeka blisko ofiary, ale może aportować też rolkę (mały aporcik) swojemu przewodnikowi lub biegać między przewodnikiem a ofiarą. Także wracając do poprzedniego wątku, pies szuka i czuje zapachy różnych ludzi na danym terenie, ale w zależności od kierunku szkolenia, nauczony został oznaczać (czyli np.: oszczekiwać) ludzi, którzy się nie przemieszczają,  leżą, siedzą lub są ukryci.

Psy mogą szukać górnym wiatrem, ale mogą też tropić. Tropienie to też praca węchowa. Pies podąża śladem, który zostawił człowiek. Każdy z nas zostawia ślad zapachowy. Wbrew pozorom, pies który podąża śladem człowieka, nie ma wcale nosa „przyklejonego” do ziemi (tego uczy się psy szkolone sportowo). Pies czasem podnosi głowę lub tropi obok śladu, to normalne, bo zapach się „rusza”, choćby wtedy kiedy wieje wiatr. Pies tropi zapach konkretnej osoby, której rzeczy wcześniej może powąchać, może też pokazać odnalezione przedmioty. W Trufli tropi Miśka, ze względu na wiek i ograniczenia ruchowe, lepiej jak pracuje na lince. Tropią też Lena i Lobo i wszystkie psy, które sporadycznie biorą udział w treningach. Dlaczego? Bo ślad może ułożyć nawet przewodnik, a swojego pana chętnie szuka każdy pies. Tropienie jest dla psa bardzo naturalne.

Która metoda pracy jest lepsza?

Oczywiście nie ma odpowiedzi na to pytanie. Wyszkolenie psa na wysokim poziomie to proces długotrwały, a my w Trufli sprawiamy przyjemność treningami naszym emerytowanym psom ratowniczym, bardziej się bawimy niż uczymy, bo czas trudnej pracy nasze psy mają już za sobą.

Z pozostałymi seniorami tropimy, staramy się wykorzystać ich naturalne umiejętności, ale wszystko się dzieje na miarę ich wieku. Naszym celem jest „aktywizacja intelektualna i fizyczna” psów w starszym wieku i ich przewodników:)